środa, 3 lipca 2013

(Wataha Mroku) Od Fushigiego

Po chwili zauważyłem coś dziwnego, dusze bardziej niż zwykle szarżowały. Coś było nie tak, ostatnio widziałem coś takiego gdy moja przyjaciółka napiła się z zakazanego źródła…. Nie wiedziałem kto coś takiego zrobił, ale jedno było pewne, jeśli się napił i chce zrobić coś złego to mu to wyjdzie, a jak dobrego, to będzie z nim źle. Nie wiele wilków wie jakie to może mieć cholernie złe skutki gdyż to są informacje zakazane, no ale jak się ma znajomych posiadających do tego dostęp to się wie. Wstałem szybko i postanowiłem się nie wtrącać w sprawy tej osoby, w końcu na pewno nie dotyczą mojej osoby. Polazłem w centrum tej krainy i położyłem się przed jeziorem. Słońce mnie oślepiało, a sam się nudziłem jednak nie miałem zamiaru gadać z Fus, bo ta idiotka znowu będzie chciał wyjść. Usiadłem i zacząłem patrzeć z zainteresowaniem w wodę. Nagle dostałem ciarek, coś tu było i mnie obserwowało, jednak się wahało. Postanowiłem udawać, że nie wiem, że mnie obserwuje, jednak nie zamierzałem siedzieć bez ruchu. Wstałem i zacząłem robić kaczki na wodzie, szło mi nawet dobrze, choć za dzieciaka byłem lepszy. Usłyszałem szelest, kolejna osóbka. Powoli się obróciłem, za mną stała wilczyca, lekko smutna , wyglądała jak po wielkiej walce, no i ledwo na nogach się trzymała. Zmieniła się pospiesznie w człowieka.
- Kim ty jesteś? – Zapytała podejrzliwie.
- A ty? – Nigdy nie przedstawiałem się pierwszy nawet jak wilk był na swoim terenie.
- Zapytała…. – Nie skończyła.
- No i co? Skąd mam wiedzieć, że jesteś stąd? – Zapytałem podchwytliwie.
- Wera, z Watahy Mroku. – Oznajmiła.
- Fushigi, również z Watahy Mroku. – Dziewczyna lekko się zdziwiła.
- Jesteś tu nowy? – Podpytywała.
- Nie wiem czy można tak powiedzieć, ale chyba tak. – Mówiłem zamyślony.- A ty coś taka smutna?
- Cóż to moja sprawa. – Uciekała wzrokiem.
- Doprawdy? Myślę, że coś Ci ciąży, nie uważasz, że lepiej się komuś wygadać? – Zamierzałem ją przymusić do rozmowy, bo coś czułem, że nie jest z nią za dobrze, a do tego ta aura…
- Nie znam Cię, więc jak mogę tobie zaufać? – Zmarszczyła brwi.
- Czy wyglądam na kogoś kto chcę Cię osądzać i zniszczyć, albo coś gorszego? – Chyba zaczynała mi z lekka ufać.
- Nie, ale nie znam twoich zamiarów. – Nadal była nie ufna.
- Fakt, lepiej może gdy pogadasz z kimś kogo znasz, na pewno nikomu nie rozgada. – Przeciągnąłem się.
- Chyba mogę Ci zaufać, ale obiecaj, że nikomu nie będziesz rozgadywać. – Spojrzała na mnie proszącym wzrokiem.
- Nie ma problemu, a teraz siadaj obok i mów w czym problem. – Usiadłem, a ona obok mnie.
- Ostatnio coś się stało i straciłam nad sobą kontrolę, wszyscy są na mnie wściekli, a mój chłopak pozwolił sobie na to by jakaś wilczyca z ognia przystawiała się do niego. – Dziewczyna była rozbita.
- W jaki sposób przystawiała się? – Zapytałem patrząc na wodę.
- Złapała go za rękę, no i on sobie na to pozwolił, a do tego… Ona leciała na nim. – Łzy cisnęły jej się do oczu.
- Zadaj sobie pytanie czemu na to pozwolił, może on chciał znaleźć nową koleżankę, a nie dziewczynę? – Zaproponowałem.
- W sumie możesz mieć rację…. – Drgnęła.
- Poszukaj go i z nim porozmawiaj, może jeszcze nie wszystko stracone? – Spojrzałem na nią, a w jej oczach widać było iskierkę nadziei.
- A co jeśli tak nie będzie, co jeśli on już… No wiesz… - Wahała się.
- Skoro Cię kocha to i wysłucha, nawet jeśli Cię zostawi to czemu masz się smucić? Może i to twoja wina może i nie, a może dowiesz się od niego czegoś nowego o czym nie wiedziałaś? – Zadawałem cały czas pytania, tak by myślała po swojemu i bym nie narzucał jej niepotrzebnych myśli.
- Fakt, podobno stałam się potworem…. – Spojrzała na ręce.
- Jak już to nie ty, ale to coś co jest w tobie. – Dotknąłem jej ramienia i wtedy poczułem co w niej siedzi.
Dziewczyna przeraziła się widocznie miałem inny wyraz twarzy.
- Już wiem co się dzieje idziemy do Nemezis. – Złapałem dziewczynę i ją podniosłem.
- Co, ale co się dzieje? – Wera była w szoku.
- Nie zamierzam czekać do następnej rozróby, a to wszystko zależy od twoich emocji, więc się nie denerwuj i choć musimy znaleźć naszą Alfę. – Spojrzałem na nią poważnie.
Zaczęliśmy biec, ale byliśmy za wolni, więc zmieniliśmy się w wilki i po chwili znaleźliśmy Nem.
- Nemezis. – Ukłoniłem się. – Mamy ogromny problem z Werą. – Chciałem przedstawić sytuację, ale Nemezis ogarnęła złość, myślałem, że zaraz wybuchnie, ale postanowiłem, że nie pozwolę jej teraz na walkę, bo nie ma na to czasu.
- Siedzi w niej jakiś demon, chyba szukał potencjalnej ofiary i natknął się na nią. Jesteśmy w niebezpieczeństwie. Musimy go z niej wygonić, bo będzie źle. Wiem jak to zrobić, ale tylko zielarka może nam przygotować miksturę. – Tłumaczyłem powoli i skrupulatnie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz