sobota, 9 marca 2013

(Wataha Ognia) Od Luny

Pierwszy dzień w watasze nigdy nie jest łatwy, ale ja nie przejmowałam się tym za bardzo. Wybrałam sobie jaskinie i układałam moje sterty ksiąg na kamiennych pułkach.A mam ich naprawdę sporo i co najciekawsze wszystkie przeczytałam. Do mojej kolekcji dodaje tylko księgi które przerobiłam. Ale wracając... , gdy już wszystkie księgi były poukładane, ułożyłam sobie legowisko i porozstawiałam świece. A zrobiłam to tak, że w jaskini panował pół mrok. Kiedy prace były już zakończone ruszyłam do lasu na małe polowanie. Upolowałam jakiegoś zająca i gdy miałam zatopić w nim zęby usłyszałem głosy. Postanowiłam to sprawdzić tak na wszelki wypadek. Podszedłem w ich stronę i zobaczyłam kilka wilków. Rozmawiały. Podeszłam i zapytałam.
- Cześć o czym rozmawiacie? - wtedy spostrzegłam, że są to alphy, ale nie tylko. Ukłoniłam się przed Olivierem - moim alphą i czekałam na odpowiedź.

<dokończy ktoś? >



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz