sobota, 9 marca 2013

(Wataha Powietrza.) Od Miko.



Ostatnio zauważyłam, że mój brat jest jakiś inny, ale nie zwracałam na to uwagi bo nauczyłam się grzebać w jego myślach, więc wiedziałam wszystko. Zaczęli przychodzić też nowi. Ja za to raczej nie ruszałam się z jaskini, nie chciało mi się kompletnie nic, ale zaczęło mi się to nudzić. Podeszłam do Genezy.
-Emmm… Może pójdziemy się trochę przejść ?- Zapytałam z uśmiechem.
-Jasne. – Odparła.
Poszłyśmy przed siebie. Był dzień, co mi się nie podobało, bo noc jest ładniejsza.
- Mam pytanko.- Nagle odezwała się Geneza.
- Słucham.- Odparłam, sprawnie ukrywając zdziwienie.
- Illuminated to twój brat tak?- Zapytała.
- Tak, a co?- Zapytałam.
- Ostatnio z sobą nie gadacie, a moim zdaniem rodzeństwo powinno ze sobą rozmawiać.- Powiedziała.
- Hehe. Wiem co u niego się dzieje, nie musisz się martwić. – Odparłam.
Pogrążyłam się w myślach, bo mieliśmy iść do tego wilka, ale nie gadaliśmy ostatnio o tym, więc chyba musze mu o tym przypomnieć. Nagle poczułam dużą moc i się zatrzymałam.
- Czujesz? – Zapytałam.
-Tak.- Odparła cicho Geneza.
Cicho podeszłam i zobaczyłam wilka, spojrzałam mu w myśli, jednocześnie blokując moje. Dowiedziałam się, że to West, no i wszystkiego co było mi potrzebne. Nagle zniknął, a ja poczułam, że stoi za mną. Geneza gdzieś zniknęła. No ładnie, pomyślałam, będzie, że szpieguje i znowu przyjdzie mój braciszek i każe mi iść do domu, o nie zablokowałam myśli tak by nikt nic nie wiedział, co robię.
-Miło mi.- Szepnął.
- Czemu od razu nie zareagowałeś?- Spytałam
- Bo próbowałem dowiedzieć się jakie masz zamiary. – Odparł i chyba się uśmiechnął.
Odwróciłam się, tak tak wiem, że to było dziwne, że gadam z nim odwrócona plecami, ale chciałam…, dobra w sumie to nie wiem czemu się nie odwróciłam.
- West, tak?
- Czytasz w myślach? – Udawał zdziwionego.
- Jak tu się znalazłeś?- Zapytałam, olewając jego pytanie.
- Szukałem po prostu watahy. Przedstawisz się? – Zapytał z ciekawością.
- Nie. – Odpowiedziałam wytykając mu język.
- Hehe, może się gdzieś przejdziemy?- Zapytał, z uśmiechem.
- Gdzie? – Zapytałam, nie ukrywając radości.
- Nie znam dobrze tych terenów, ale może pójdziemy za Immortal Volves i tam gdzieś usiądziemy. - Zaproponował .
- No, no dobra. – Wiedziałam, że mogę mieć kłopoty, bo Illuminated pewnie już wie, że coś kombinuję.
- Biegniemy? – Zapytał z łobuziarskim uśmieszkiem.
Nie odpowiadając ruszyłam jak szalona, on błyskawicznie mnie dogonił. Ścigaliśmy się, przez całą drogę. Za granicą weszliśmy w las.
- To las, w którym żyjąc wróżki. – Naglę powiedział West.
- Na serio, czyli biegniemy do jeziora Wróżek? –Zapytałam z oczami świecącymi jak gwiazdy.
- Słyszałaś, więc o tym miejscu? – Zapytał zdziwiony.
- Opiekun mi o tym jeziorze opowiadał. – Odparłam i nagle zrobiło mi się smutno.
Stanęłam i powstrzymywałam łzy.
- Niezbyt rozumiem. – Powiedział West patrząc się opiekuńczym wzrokiem.
Byliśmy już przy Jeziorze.
- Tak naprawdę to mieszkałam gdzie indziej i wychowywał mnie opiekun, a brata znalazłam niedawno. – Odparłam z wielkim trudem.
- Przykro mi, że zostawiłaś kogoś bliskiego gdzieś daleko. – Powiedział łagodnie.
 - Myślę o tym codziennie, ale skończmy już ten temat bo nie chce Ci psuć humoru. – Powiedziałam z uśmiechem.
Wstałam i ruszyłam powoli w stronę wody. West ruszył za mną.
- Może popływamy? – Nagle powiedział.
- Dobra. – powiedziałam z uśmiechem.
Weszłam do wody i zaczęłam sobie pływać, aż nagle ktoś złapał mnie za łapy. To był oczywiście West. Przestraszył mnie tak, że krzyknęłam. Gdy się wynurzyliśmy zaczął się ze mnie śmiać, a ja byłam naburmuszona i zawstydzona. Nagle wyczułam silną moc, a West szybko zmienił się w człowieka wziął mnie na ręce i biegł jak najszybciej umiał. Postanowiłam zerknąć do myśli brata, okazało się że to on za nami podąża i jest na mnie wściekły, ale nic więcej nie wyczytałam. Nagle przed nami pojawił się wściekły Illuminated.
- Co ty do cholery robisz! – Wrzasnął, a ja się skuliłam w ramionach Westa.
- Przepraszam. –Wyszeptałam.
- Nie krzycz na nią. – Nagle wtrącił się West.
- Bez mojej zgody ona nie może sobie biegać poza granicami. – Warknął mój brat.
- Niby czemu? – Spytał spokojnie West.
- Bo…
- Bo co, nie jesteś jej Bogiem, by jej rozkazywać, sam się szlajasz niewiadomo gdzie, a ona nic nie może? – Zapytał dumnie West.
- Nie czytaj mi w myślach, co ty sobie wyobrażasz?! – Wydarł się mój brat.
Wyskoczyłam z ramion chłopaka i schyliłam łeb.
- Przepraszam. – Zaczęłam lekko chlipać.
- Tylko nie to, proszę Cię nie przesadzaj, jestem zły, ale nie musisz się tak denerwować. – Powiedział łagodnym głosem Illuminated.
Wstałam z ziemi i machnęłam głową w stronę do domu. Brat automatycznie ruszył.
- No, więc pa. – powiedział West.
- Dziękuję. – Wyszeptałam i pobiegłam za bratem.
Po drodze nic nie mówiliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz