niedziela, 10 marca 2013

(Wataha Powietrza.) Od Illuminated.



Ostatnio sporo się działo. Nasza kraina umiera. Musze pomóc ją ratować. Dlatego zgłosiłem się na wyprawę. Postanowiłem odwiedzić Świątynie Czterech Wiatrów. Szczerze mówiąc jeszcze tam nie byłem. Gdy doszedłem pod drzwi Świątyni zmieniłem się w człowieka i pchnąłem drzwi wejściowe. Pomieszczenie było wielkie i robiło ogromne wrażenie. Na „ołtarzu” zobaczyłem jakiś błysk. Podszedłem wolno w tą stronę. Na granitowym stole zobaczyłem dwa miecze wraz z pokrowcami.


Robiły ogromne wrażenie. Jeden był diamentowo niebieski, drugi zaś czarny. Wydały mi się znajome. Jak bym je już kiedyś widział. Nie wiem jak to wyjaśnić. Wziąłem po jednym do każdej ręki. Czarny do prawej a zielonkawy do lewej. Były ciężkie ale dobrze leżały w dłoni. Zamachnąłem się nimi i w tym samym czasie usłyszałem głos.
- Pasują do Ciebie.
Odwróciłem się szybko w pozycji bojowej. Zobaczyłem starszego, brodatego mężczyznę z potężnymi skrzydłami u ramion oraz tarczą pełną gradu. Byłem skonsternowany.
- Kim Jesteś. – Spytałem.
- Nazywają mnie Kajkias. Jestem Bogiem wiatru północno-wschodniego ale także Twoim Bogiem. Zadaniem mym jest pomagać Ci.
Otrząsnąłem się.
- To dla mnie zaszczyt spotkać taką osobę jak Ty. W jakim celu przybyłeś więc dziś.?
- Te 2 miecze to mały prezent ode mnie. Mają pomóc Ci w wyprawie ratującej krainę. – Nie odpowiedział na moje pytanie. – Używaj ich mądrze.
Wypowiadając ostatnie słowa zniknął.
- Poczekaj.! – Krzyknąłem.
Ale starca już nie było. Spojrzałem na miecze leżące w moich dłoniach. Położyłem je na chwilę na podłogę po czym zamocowałem na swoich plecach pokrowce do nich. Były ustawione na krzyż. Podniosłem miecze i płynnym ruchem schowałem je za plecy. Wyszedłem przed Świątynię. Podeszła do mnie Atena. Spojrzałem na nią podejrzliwie.
-Te miecze... Skąd je masz?
-Znalazłem je tutaj... Coś z nimi nie tak?
-Nie tylko- Zdjęła z pleców identyczne pochwy i wyjęła dwa identyczne miecze do moich.
-Jak?- Zapytałem.
-Nie wiem. Widocznie najwyraźniej ta dwójka była przeznaczona tylko dla nas, ale nie sądziłam, że spotka nas taki zbieg okoliczności. Patrzyłeś na powierzchnie ostrza?
-Nie- Dopiero teraz wyciągnąłem szybkim ruchem swoje ostrza.
-Mają identyczną budowę jak ten kryształ i jeszcze promieniują tą mocą na taką dużą odległość.- Powiedziała, po czym podsumowała.- Niezwykłe.
Nasze dalsze rozmyślania przerwało pojawienie się Nemezis, która nie była zbyt szczęśliwa z powodu obecności Ateny.
- Co tu robisz.?! – Nie przywitała się z siostrą.
-Zauważyliśmy dziwne zjawisko odnośnie naszych mieczy, są identyczne. Nie wyczuwam już w innych miejscach tego typu energii, a i są zbudowane ze smoczego kryształu, identycznemu materią temu z krainy Immortal Volves. Co oznacza, że są niesamowicie potężne. Mogę już iść? Muszę się przyszykować na zebranie.
-Nawet powinnaś- Pośpieszyła ją Nemezis.- I...- Wyglądała jakby miała się zakrztusić.- przepraszam, za tą podejrzliwość.
-Nic się nie stało-  Zapewniła i odleciała.
Spojrzałem na moje miecze. To dlatego wydawały mi się znajome. Schowałem je z powrotem do pokrowców na plecach po czym uśmiechnąłem się promiennie do Nemezis.
- Chodź pójdziemy spacerkiem na zebranie. – Złapałem ją za rękę i ruszyliśmy. Droga na polanę w centrum krainy zajęła nam około godziny. Gdy weszliśmy na polanę stały już na niej wszystkie wilki, które zgłosiły się na wyprawę. Kilkanaście par oczu zwróciło się na nas.
- I czego się gapicie.?! – Warknąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz