Ostatnio sporo się działo. Nasza kraina umiera. Musze pomóc
ją ratować. Dlatego zgłosiłem się na wyprawę. Postanowiłem odwiedzić Świątynie
Czterech Wiatrów. Szczerze mówiąc jeszcze tam nie byłem. Gdy doszedłem pod
drzwi Świątyni zmieniłem się w człowieka i pchnąłem drzwi wejściowe. Pomieszczenie
było wielkie i robiło ogromne wrażenie. Na „ołtarzu” zobaczyłem jakiś błysk.
Podszedłem wolno w tą stronę. Na granitowym stole zobaczyłem dwa miecze wraz z
pokrowcami.
- Pasują do Ciebie.
Odwróciłem się szybko w pozycji bojowej. Zobaczyłem starszego,
brodatego mężczyznę z potężnymi skrzydłami u ramion oraz tarczą pełną gradu. Byłem
skonsternowany.
- Kim Jesteś. – Spytałem.
- Nazywają mnie Kajkias. Jestem Bogiem wiatru północno-wschodniego
ale także Twoim Bogiem. Zadaniem mym jest pomagać Ci.
Otrząsnąłem się.
- To dla mnie zaszczyt spotkać taką osobę jak Ty. W jakim
celu przybyłeś więc dziś.?
- Te 2 miecze to mały prezent ode mnie. Mają pomóc Ci w
wyprawie ratującej krainę. – Nie odpowiedział na moje pytanie. – Używaj ich
mądrze.
Wypowiadając ostatnie słowa zniknął.
- Poczekaj.! – Krzyknąłem.
Ale starca już nie było. Spojrzałem na miecze leżące w moich
dłoniach. Położyłem je na chwilę na podłogę po czym zamocowałem na swoich
plecach pokrowce do nich. Były ustawione na krzyż. Podniosłem miecze i płynnym
ruchem schowałem je za plecy. Wyszedłem przed Świątynię. Podeszła do mnie
Atena. Spojrzałem na nią podejrzliwie.
-Te miecze... Skąd je masz?
-Znalazłem je tutaj... Coś z nimi nie tak?
-Nie tylko- Zdjęła z pleców identyczne pochwy i wyjęła dwa
identyczne miecze do moich.
-Jak?- Zapytałem.
-Nie wiem. Widocznie najwyraźniej ta dwójka była
przeznaczona tylko dla nas, ale nie sądziłam, że spotka nas taki zbieg
okoliczności. Patrzyłeś na powierzchnie ostrza?
-Nie- Dopiero teraz wyciągnąłem szybkim ruchem swoje ostrza.
-Mają identyczną budowę jak ten kryształ i jeszcze
promieniują tą mocą na taką dużą odległość.- Powiedziała, po czym podsumowała.-
Niezwykłe.
Nasze dalsze rozmyślania przerwało pojawienie się Nemezis,
która nie była zbyt szczęśliwa z powodu obecności Ateny.
- Co tu robisz.?! – Nie przywitała się z siostrą.
-Zauważyliśmy dziwne zjawisko odnośnie naszych mieczy, są identyczne. Nie wyczuwam już w innych miejscach tego typu energii, a i są zbudowane ze smoczego kryształu, identycznemu materią temu z krainy Immortal Volves. Co oznacza, że są niesamowicie potężne. Mogę już iść? Muszę się przyszykować na zebranie.
-Nawet powinnaś- Pośpieszyła ją Nemezis.- I...- Wyglądała jakby miała się zakrztusić.- przepraszam, za tą podejrzliwość.
-Nic się nie stało- Zapewniła i odleciała.
-Zauważyliśmy dziwne zjawisko odnośnie naszych mieczy, są identyczne. Nie wyczuwam już w innych miejscach tego typu energii, a i są zbudowane ze smoczego kryształu, identycznemu materią temu z krainy Immortal Volves. Co oznacza, że są niesamowicie potężne. Mogę już iść? Muszę się przyszykować na zebranie.
-Nawet powinnaś- Pośpieszyła ją Nemezis.- I...- Wyglądała jakby miała się zakrztusić.- przepraszam, za tą podejrzliwość.
-Nic się nie stało- Zapewniła i odleciała.
Spojrzałem na moje miecze. To dlatego wydawały mi się
znajome. Schowałem je z powrotem do pokrowców na plecach po czym uśmiechnąłem
się promiennie do Nemezis.
- Chodź pójdziemy spacerkiem na zebranie. – Złapałem ją za
rękę i ruszyliśmy. Droga na polanę w centrum krainy zajęła nam około godziny. Gdy
weszliśmy na polanę stały już na niej wszystkie wilki, które zgłosiły się na
wyprawę. Kilkanaście par oczu zwróciło się na nas.
- I czego się gapicie.?! – Warknąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz