sobota, 9 marca 2013

(Wataha Powietrza.) Od Kaji.


Jak mogłam! Zostawiłam watahę moich rodziców bez alfy! Ale to ruina, same kości i umarłe wilki. Spytacie dlaczego? Co się stało? Więc tak dziś miałam objąć władzę po rodzicach w Watasze Najsłodszych Snów. Byłam prze szczęśliwa, tak samo jak moi rodzice. Mama wygłaszała przemowę, kiedy usłyszałam wycie...zaczęło się....no tak była Wataha Mrocznych Wilków. Wyszły zza drzew, otoczyli nas. To było straszne, moja mama krzyczała: ,,Uciekaj córciu, musisz żyć!''
Oczywiście jej posłuchałam zamiast im pomóc. Uciekłam nad wodospad. Tam zawsze siadałam z rodzicami. Przeczekałam kilka godzin po czym poszłam na pole bitwy. Leżały tam same umarlaki, szukałam ciał mamy i taty. Znalazłam, mama miała przeciętą tchawice. A tata był poszarpany. Nagle ktoś na mnie skoczył, to był syn alf Mrocznych Wilków. Dusił mnie, ale się nie poddałam. Poturlałam się i skoczyłam na plecy samca. Wbiłam pazury i wbiłam się w powietrze. Kiedy byłam już wystarczająco wysoko, puściłam go a sama poszybowałam w nieznane. Teraz idę po czyichś terenach, moje skrzydła są zmęczone. No i czarne, a były białe jak śnieg. Co się z nimi stało?! Szłam i szłam aż usłyszałam:
- Co ty do cholery robisz!-był to głos męski, poważny i złośliwy.
Dalsza rozmowa była cichsza. Podążyłam za głosami. Zobaczyłam tam samicę i samca byli wtuleni w siebie. A przed nimi stał przystojny samiec, poważny i wkurzony. Moje oczy zaczęły się szklić, przebłysk miłości? Chyba ...nie nie możliwe!! Ja...ja się zakochałam?! Po tym jak się rozeszli, po cichaczu podążałam za mym ideałem, czyli tym samcem. Wpatrywałam się w jego stalowe mięśnie...musiałam uważać bo z nim szła samica. A może to jego partnerka?! To pięknie! Proszę nie! Szłam z nimi aż do jakiejś jaskini, nagle samiec się odwrócił, jego błysk w oku świadczył o tym że mnie zauważył. Zrobił na wpół groźna minę, a ja spuściłam głowę.
-Kim jesteś?!!
Wrzasną i pokazał mi swe białe niczym lód kły.
-Ja...przepraszam...jestem zmęczona....
Wyjąkałam i poczułam jak energia ze mnie uchodzi. Łapy się pode mną zarwały. Upadłam na ziemię i po woli zaczęłam zamykać oczy, widziała tylko przerażenie samca. Zemdlałam dalsze losy były mi nieznane. Lecz miałam nadzieję że mnie nie zabiję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz