Zaczynają się ostre przygotowania do wyprawy, ale ja nie
idę. Jestem strasznie zestresowana tak jak wszyscy z naszej krainy, jednak
muszę to ukrywać bo nie lubię pokazywać uczuć. Ostatnio wyszłam poza granicę
przez co brat bardziej pilnuje moich myśli, więc nie często wychodzę z jaskini.
Dzisiaj jednak postanowiłam wyjść i przejść się po innych wataha sprawdzić jak
im idzie. Oczywiście nie zjadłam śniadania więc najpierw poszłam coś polować.
Idąc w stronę gęstych zarośli wypatrzyłam zająca. Lubiłam się bawić więc
wyskoczyłam z zarośli bez większego planu, a zając odskoczył jak szalony.
Rzuciłam się w pogoń, po 20
metrach złapałam go i szybko zjadłam. Po śniadaniu
poszłam w kierunku watahy ziemi, bo stamtąd nie znałam nikogo. No chyba, że
liczyć myśli Braciszka to w tedy mogę śmiało powiedzieć, że coś o nich wiem.
Szłam i szłam. Nagle wyczułam jakiegoś wilka, była to Bella. Podeszłam z
uśmiechem na pysku, a on się zatrzymała.
- Szukasz watahy? – Zapytała.
- Nie, jestem w watasze powietrza, ale chciałam sprawdzić
jak idą przygotowani tutaj. – Odpowiedziałam z miłą barwą głosu.
- Oh, rozumiem, jestem trochę zajęta, ale możesz mi pomóc
jeśli chcesz. – Odpowiedziała.
- Spoko, a co teraz robisz? – Zapytałam.
- Sprawdzam teren, czy nic się nie zmieniło i zbieram zapasy. – Odparła.
- To ruszajmy. – Powiedziałam ochoczo.
Ruszyłyśmy w miarę wolno.
- Kogo masz w swojej Watasze?- Zapytałam podnosząc jakiś
owoc.
- Vaipera i Kastiela. – Odparła.
- Naprawdę, masz samych samców? – Zapytałam ze zdziwieniem.
- Na razie tak. – Odpowiedziała.
- Ja tam mam tylko jednego i dwie samice, ehh. Co to za
kryształ?
- Każdy z alf to ma, znajdują się tam bogowie, którzy
czuwają przy nas.
- Super, też bym tak chciała.
- Przepraszam, że tak nagle, ale jak masz na imię?
- Nie często się przedstawiłam, ale tobie mogę, jestem
Miko.- Odpowiedziałam z uśmiechem, to chyba pierwszy wilk, któremu się
przedstawiłam bez gierek w kotka i myszkę.
- Piękne imię, a jak tu się znalazłaś?
- Dziękuję, cóż tak naprawdę mieszkałam w krainie Lazur,
przybyłam tu na misję poszukiwawczą rodziny.
- Oh, a więc wiesz o tym, że masz tu rodzinę? Jak trafiłaś
do tamtej krainy?
- Moim bratem jest Illuminated, znalazłam go po jego mocy,
szukam drugiego brata, ale go tu nie wyczuwam. Do tamtej krainy trafiłam dzięki
mojemu opiekunowi, Sebastianowi. Znalazł mnie gdzieś opuszczoną w lesie,
podobno wołałam braci, stąd wiem, że istnieją, ale Sebastian zawsze myślał, że
mam więcej rodzeństwa. Tak wygląda moja historia.
- Obszerna, dziwi mnie jak tu trafiłaś i to bez nikogo.
- Często wyruszałam na misje sama, ogółem jestem wyszkolona
w szybkim likwidowaniu nieprzyjaciół. Szkolono mnie od małego, jak sobie radzić
samemu. Sebastian mnie we wszystkim wspierał, jednak też wiele wymagał.
- Szkolono Cię w zabijaniu? – Spytała z przerażeniem Bella.
- Tak, jak na razie wiesz o tym tylko ty, więc proszę nie
mów nikomu. Dlatego nie idę na żadną misję, boję się, że pokazała bym swoje
oblicze siejące śmierć. – Mówiłam przygnębiona.
- Dobrze. Masz jakieś przezwisko?
- Z krainy Lazur, jako wojowniczka nazywano mnie Jgoku
Shoujo, ale to nick, by mnie poznawali. Poza tym przyjaciele nie mieli dla mnie
ksywki.
- Co oznacza ten nick?
- Piekielna dziewica, ponieważ potrafię w złości zmienić
barwę futra i oczu, no i jestem dziewicą.
- Hehe, no fakt. Dobra zapasy zebrane i teren sprawdzony,
pomożesz mi zanieść te zapasy do domu?
- Jasne.
Szłyśmy szybko. Nie gadałyśmy już bo Bella się naprawdę
śpieszyła. Szczerze mówiąc była bardzo miła i nie miała złego nastawienia do
nieznajomych wilków, może za to ją polubiłam, a może za akceptacje mnie taką
jak jestem, kto wie. Po dotarciu pożegnałyśmy się, a ja zaczęłam iść w kierunku
watahy światła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz