Zanim poszłam do mojej jaskini przed zebraniem odwiedziłam jeszcze Bellę, chciałam ją zapytać o nurtujący mnie problem, te miecze nie dawały mi spokoju. Może zna się na metalach, owszem posiadałam wiedzę na temat kryształów smoków, ale ten drugi miecz był dla mnie zagadką.
Doszedłszy do niej zobaczyłam drugą stojącą przy niej postać, przez te kilka ostatnich dni nauczyłam się wyczuwać bogów i bez wątpienia ona była boginią, chyba Gają. Widziałam co pokazała waderze, nie był to zbyt zachęcający scenariusz, co jeszcze bardziej zmotywowało mnie, aby temu zapobiec.
-To była twoja bogini, tak?- Zapytałam, a ona kiwnęła głową, dodałam po tym.- Ona jest zaklęta w wisiorki, pilnuj, aby zawsze go mieć przy sobie.
-Dobrze. - Powiedziała.- Wiesz jak temu wszystkiemu zapobiec?
-Jak do tej pory wymyśliłam dwa rozwiązania i żadne nie jest zachęcające. Pierwsze to odzyskanie kryształu, drugie to zdobycie nowego u Diamentowego Smoka ziejącego ogniem. Niestety jest to ten najpotężniejszy ze wszystkich, a jego legowisko usiane tonami pułapek. Dlatego na razie zamierzam wprowadzić pierwszy plan w życie. Wybacz mi, ale muszę już naprawdę iść, bo chyba będę jedyną waderą, która się spóźniła, mimo, że to ja powinnam być tam najwcześniej.
Odleciałam, czując promienie słońca przyjemnie grzejące mnie po skrzydłach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz