piątek, 8 marca 2013

(Wataha Światła) od Ateny

         Jeju, będę musiała poważnie porozmawiać z Nemezis, niech trzyma swoje myśli TYLKO dla siebie, wiem, że pisze to nie po raz pierwszy, ale mam do tego prawo, gdybyście widzieli to co ja, to stanowczo byście to poparli.
        Jednak nie było teraz na to czasu, krzywiąc się na myśl tego co za chwilę zrobię, odwiedziłam umysł naszych zakochanych gołąbeczków, aby powiedzieć im o zebraniu i że mają stawić się na Polanie Wspólnych Snów za dwie godziny czy im się to podoba czy nie, a uwierzcie mi, że nie. Och... Nie wątpiłam w to, że nie będzie dla mnie zbyt miła z tego powodu, ale wybralibyśmy się już kilka dni wcześniej, gdyby nie to ich zajęcie sobą, a nie resztą krainy. Zachowują się jakby byli małymi dziećmi, tylko oni i oni.
       Odwiedziłam również umysły pozostałych Alf, mówiąc im o spotkaniu, po czym pobiegłam poinformować moją dwójkę członków watahy, oczywiście zrobiłam sobie w głowę listę tego co mam powiedzieć, aby niczego nie pominąć. Kiedy w końcu nadszedł czas, okazało się, że została zaledwie minuta, żeby się wyrobić na zebranie. Zamieniłam się w człowieka i uczesałam moje aksamitne i lśniące włosy, aby wyglądać perfekcyjnie. Ostatecznie wyszeptałam jedno z mich dawno nieużywanych zaklęć i pojawiłam się wśród dymu dokładnie na środku polany. Zauważyłam, że Nemezis lekceważąco prycha na moje pojawienie się w taki sposób, nie potrafiła zagarnąć mojej starożytnej magii, w tym między innymi czaru latania pomiędzy czasem i miejscem. Chociaż się nie przyznawała nawet przed samą sobą to mi tego zazdrościła.
-Witam- uśmiechnęłam się czując na sobie niechętne spojrzenie siostry, odwzajemniłam je podniesionymi kącikami ust w mało widocznym dla pozostałym, lecz dające jej jasne przesłanie, że może mi tylko pozazdrościć.- Jak wiecie nasza kraina ulegnie wkrótce zagładzie, jeśli czegoś nie zrobimy. Moja matka przyniosła nam dary, aby pomóc utrzymać krainę przy życiu do czasu odzyskania kryształu, oraz aby ułatwić nam wyprawę. Oczywiście ryzyko, wciąż pozostaje ogromne i zechciałabym, abyście po zebraniu oznajmili mi, kto zamierza wyruszyć. Uczestnictwo nie jest obowiązkowe.
Widziałam jak wszystkie wilki z Immortal Volves patrzą po sobie zmieszane. W końcu, któraś z wilczyc ognia zadała pytanie:
-Te wisiorki z kryształami to dary? Niby jak mają pomóc.- Była to Luna
-Dobre pytanie- podsumował Kondrakar, po czym dodał.- I dlaczego mrok i światło ich nie mają.
-My już mamy ten dar w sobie, my mamy go od urodzenia. W nas już JEST dwójka bogiń. W środku mnie jest Atena, a w mojej siostrze Nemezis, my korzystałyśmy już z ich mocy, ale wasi bogowie pozostaną w kryształach, trochę wam zazdroszczę szczerze mówiąc. Nigdy nie jest się do końca na prywatności, ani nie wie czy to bogini na ciebie nie wpływa, ale faktem pozostanie, że jest jak jest.
Nemezis wyglądała na zaskoczoną, widocznie nigdy nie wpadła na takie rozwiązanie. Widziałam również, że inne wilki popatrzyły na mnie niedowierzająco, jakbym bredziła. Niestety musiałam im to udowodnić. Zamknęłam oczy i modliłam się w duchu, aby mój plan wypalił i udało mi się wezwać moją osobistą boginie. Przez długą sekundę nic się nie działo, aż natrafiłam na potężny byt w środku mnie, który nie był jednocześnie mną, wtedy opuściły nie wszystkie wątpliwości i uwierzyłam w to, że jestem w stanie przywołać boginię. Gdy otworzyłam oczy obok mnie stała dziewczyna z moich snów, gdyby nie fakt, że nosiła berło, Egidę oraz pełen rynsztunek, jakby była gotowa wyruszyć na wojnę w każdej chwili, na jej ramieniu przysiadła sowa.
       Wszystkie wilki wytrzeszczyły oczy, aż w końcu Oliver wyszeptał:
-Atena? Bogini Atena?
-Tak- spojrzała na niego przenikliwym wzrokiem.- Jestem Atena bogini wojny i mądrości, jeśli ktoś ma wątpliwości niech się ze mną zmierzy i przyzna mi rację po pojedynku, gdy go pokonam. Ja z Ateną, która stoi obok mnie, już się spotkałam i podjęłyśmy odpowiednie kroki ostrożności, wiem również, gdzie znajdziemy Polikesa. Walczyłam już z nim i w sumie nie jest zbyt silny, działa na zasadzie zdrady, zawiera dużo umów lub robi jakąś czarną robotę i znika. Jeśli damy mu jeszcze trochę czasu, będzie to równoznaczne z wyznaczeniem śmierci krainie, dlatego wyruszamy jutro- powiedziała, po czym przeniosła wzrok na siostrę.- Powiedz Nemezis, aby przestała mieszać się w twoje życie miłosne, uwierz mi dużo może w nim ci namieszać. Jest boginią niezgody, a miłość i nienawiść zawsze chodzą w parze. Tak samo wojna jest okresem wznoszenia się największych uczuć i tych negatywnych i tych pozytywnych, a wynik nie jest jeszcze przesądzony. Co do pozostałych Alf, mam nadzieje, że wasi bogowie już się objawili, jeśli nie zrobią to wkrótce- powiedziała po czym zniknęła we mnie, zamieniając się w niezwykle świecący obłok światła, że aż wszyscy zamknęli oczy, a z wodospadu zaczęło ubywać wody. Ja nie przysłoniłam moich powiek tylko pochłonęłam światło, nie czułam się jakoś dziwnie.
-Wierzycie mi?- Zapytałam, a nikt nie zaprzeczył.- To kto idzie?
-Ja -zgłosił się Oliver.
-A jak reszta?
Zgłosiły się również inne wilki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz