Nie wiem jakim cudem ale znaleźliśmy się na trawie. Moje
ręce błądziły po jej ciele a jej zacisnęły się na moich włosach. W moich oczach
czaiło się prymitywne pożądanie. Nemezis spojrzała mi w oczy. Między
pocałunkami szepnęła do mnie.:
- Zrób to.
Spojrzałem na nią zaskoczony. Zajrzałem w jej oczy. Musiałem
się upewnić czy tego chce. Nie chciałem jej skrzywdzić lub zrobić czegoś czego
mi nie wybaczy. Ale zamiast niepewności w jej oczach zobaczyłem zaufanie i
miłość. Kiedy się przekonałem, że naprawdę tego chce, wszedłem w nią jednym
płynnym ruchem. Nemezis jęknęła, a mnie przeszyła błyskawica jeszcze większego
pożądania. Wyglądała prześlicznie a ja miałem wrażenie że właśnie przy moim
boku jest jej miejsce. Złapałem ją za biodra i jeszcze bardziej przycisnąłem je
do swoich. Kołysaliśmy się we wspólnym rytmie.
- Kocham Cię. – Pierwszy raz wypowiedziała te słowa. Czułem
się cudownie z tą świadomością.
- Ja Ciebie też. – Wyszeptałem.
Kochaliśmy się długo i namiętnie. Pod koniec naszego
spotkania byliśmy niezmiernie szczęśliwi. Spojrzałem z miłością na
Nemezis. Była rozpromieniona ale i
zmęczona. Zarzuciłem na nią sukienkę po czym sam się ubrałem. Wziąłem ją na
ręce a ona przytuliła się do mnie i zasnęła. Po 2 nocach na wyspie przydałoby
się pokazać z powrotem wilkom w watasze. Skierowałem się w stronę moich jaskiń.
Był środek nocy więc wszyscy już spali. I bardzo dobrze. Nie potrzebna nam widownia.
Wszedłem do jaskini i poszedłem w stronę mojej najbardziej odosobnionej części jaskini.
Leżał tam już koc na ziemi. Położyłem delikatnie Nemezis na nim po czym sam ułożyłem
się obok, przytuliłem ją do siebie i zasnąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz