No i w końcu się doczekałam! Po pierwsze
mojej zmiany a po drugie bitwy na śnieżki. Najbardziej ekscytuje mnie
chyba fakt, że będę mogła wykazać się umiejętnościami w uleczaniu.
Zaczęła się bitwa. Ekstra. Na razie żadnych poszkodowanych i zero
jeńców, ale coś tak czuje, że to się niebawem zmieni. Siedziałam
uśmiechnięta jak nigdy <zwykle nie okazuje uczuć przez mimikę
twarzy> i czekałam aż zabawa się rozkręci. Uwielbiam zabawy w śniegu.
Zwłaszcza, że nie czuję zimna. Moje nowe wilcze wcielenie o białej
sierści nie przypadło mi do gustu ale na człowieka-nie narzekam. Po
chwili na twarzy poczułam delikatny, przyjemny podmuch wiatru. Może dla
innych był odczuwany jako zimny, ale ja nie mam tu za dużo do gadania.
Moje włosy pokrył szron, podobnie jak rzęsy. Wyglądałam dosłownie jak
topielec z filmu "Titanic". Zobaczyłam w oddali jak w wilczym wcieleniu
biegnie do mnie Diana. Była strasznie zdezorientowana. Wyhamowała przede
mną i rzuciła szybkie spojrzenie za siebie.
-Mamy problem.
-Mamy problem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz