Weszliśmy do kopalni szukając jakiegoś ciemnego miejsca... Idealnego dla dwojga, oraz miejsca w którym nikt nie odkryje co robimy, a było na co popatrzeć, chociaż dzieciom to by zapewne zasłaniano oczy... W sumie to działo się w tym miejscu tyle rzeczy, których nie będziemy tutaj opisywać., nasze dzieci mogłyby to czytać.
Wróciliśmy do reszty nieco zawstydzeni oraz obrzuceni podejrzliwymi spojrzeniami. Niewielu osobom umknął nasz wzrok oraz zbliżone postawy, a także nowy naszyjnik mojej ukochanej.
-Powtórzymy to jeszcze?- Szepnąłem do niej.
-Kiedy z powrotem wrócimy do dżungli- odparła.- I wtedy ile tylko zechcesz, bo mi nigdy nie będzie za dużo.
Siedzieliśmy razem w milczeniu, tyle się wydarzyło w ciągu tych kilku godzin w ciemności i tyle się jeszcze wydarzy...
-Myślisz, że będziemy mieć dzieci?- Zapytała z niepokojem Atena.
-Być może tak- odparłem.
Złapałem ją za rękę i wyszliśmy na wierze obserwacyjną, powiedzieliśmy robiącej dyżur Miko, że może już zejść, a ta oczywiście obrzuciła nas podejrzliwym spojrzeniem.
-Już zachód słońca- zauważyła Atena.
-A ty pięknie wyglądasz o każdej porze dnia- pocałowałem ją w usta.
-Idealny i elokwentny jak zawsze- skomentowała cicho przyciągając mnie do siebie.
I znowu się zaczęło... A nasza miłość trwała długo i namiętnie, jak nikogo innego do tej pory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz