Pewnego razu, spacerowałam po lesie gdy nagle nadepnęłam na jakiś dziwny przedmiot. Okazało się że był to mały, drewniany gwizdek. Jako wilk nigdy jeszcze się nie spotkałam z żadnym narzędziem stworzonym przez ludzi oprócz pamiętnej linki na której wisiałam przez ładnych parę godzin, kiedy to goniłam zająca i wpadłam w pułapkę. No cóż to było już dawno… Ale teraz trzeba zająć się gwizdkiem.
- Pachnie ładnie, żywicą… Pewnie wierzbowy- przymrużyłam jedno oko i wpatrywałam się podejrzliwie w obiekt mojego zainteresowania- taki mały…
Moje rozmyślania przerwał szelest w krzakach. Obejrzałam się i spostrzegłam nieznanego wilka który właśnie z nich wyszedł.
- Kim ty jesteś?- czułam że nogi zaczęły mi się trząść
- Ja?- zachichotał- ja jestem… kimś nieważnym
Nagle usłyszałam kolejny szelest, jednak zanim zdążyłam się odwrócić coś skoczyło na mnie i straciłam przytomność.
Gdy obudziłam się leżałam przywiązana do ziemi na wielkim palu, gawrze a nade mną stały trzy wilki. Dwa były nie znane mi dotychczas, ale trzeciego, czego byłam święcie pewna znałam dobrze. Gdybym tylko wiedziała skąd…
- czego wy ode mnie chcecie?- zapytałam wstając z ziemi i próbując rozpętać zacisk sznura do którego byłam chcąc, nie chcąc przymocowana.
- my? Czy wiesz że niedawno nie mamy na co polować… nie ma zwierząt- odpowiedział wahając się jeden z wilków
- A to bardzo ciekawe bo ja poluje niemalże co dziennie i zawsze coś upoluję a jak nie to jestem zazwyczaj blisko i widzę na co poluję- uśmiechnęłam się lekko.
- No no! Tylko nie podskakuj! Bo… bo ci nie damy jutro śniadania!- wilk nadął się i próbował coś jeszcze powiedzieć ale przypomniałam sobie o gwizdku i zrobiło mi się jakoś raźniej więc postanowiłam nie czekać aż rozzłości się na dobre i przerwałam mu po ostatnim wyrazie
- gwiżdżę na to.- oznajmiłam i po krótkim namyśle mówiłam dalej- dobrze dobrze, już słucham. No to kończ bo coś tam mówiłeś.
- Więc zwierzyny jest w lasach mało i nie możemy polować…- jednak nie wytrzymałam i znów musiałam mu przerwać.
- nazywajmy czynności po imieniu, po prostu nie umiecie polować…
- O nie… tej zniewagi nie daruję…- wilk o mało nie wybuchnął- trzymajcie mnie bo uduszę tą panienkę- powiedział do drugiego wilka który razem z trzecim odszedł a po chwili wrócił już sam.
- O nie nie! Ona jest nam potrzebna!- wykrzyknął powstrzymując pierwszego wilka przed skokiem na mnie.
- o właśnie, do czego?- zapytałam siadając na ziemi i podpierając się łapką- w tej chwili wilk drugi spojrzał na wilka pierwszego z wyrzutem
- Ja ci wytłumaczę bo widzę że on nie umie tego zrobić- powiedział po czym- zaczął tłumaczyć
- więc nie możemy polować, ty będziesz to dla nas robiła.- wydusił
- Takie buty…- zamyśliłam się na chwilę po czym dodałam- A jeśli odmówię współpracy?
- Wtedy poderżniemy ci gardło.- dodał
- Jest pan wrodzonym dyplomatą- wyznałam- jednak jestem zmuszona odmówić
- więc kolega poderżnie ci gardło i na tym się skończy że twoja odmowa będzie ostatnim twoim zdaniem.- po czym popatrzył na mnie przebiegle i czekał na reakcję
Popatrzyłam na jego „kolegę” i powiedziałam spokojnie- gwiżdżę na to.
Tego wilki się nie spodziewały, ale wilk drugi po namyśle zdecydował- Dobra, zarżnij ją, i tak nie będzie z niej pożytku.
Wilk pierwszy rzucił się na mnie, jednak zanim zdążył do mnie dobiec uskoczyłam w bok i ledwo wyhamował przed ścianą. Następnie poślizgnął się, więc korzystając z okazji podeszłam do niego i uderzyłam go łapą w kark. Jednak drugi wilk nie stał obojętnie. Widząc że jego przyjaciel leży w bezruchu rzucił się na mnie a że był podobnie jak tamten większy ode mnie udało mu się mnie przewrócić, jednak po długiej walce którą stoczyłam z wilkiem, udało mi się go ogłuszyć co pozwalało na ucieczkę, ponieważ udało mi się wcześniej rozplątać sznur którym przywiązali mnie do ziemi. Po drodze do jaskini znalazłam ten sam gwizdek który podziwiałam zanim na mnie napadli. Szybko podniosłam go z ziemi i pobiegłam do swojej jaskini.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz