Czekałam na powrót Ateny i Belli, a także Miko oraz Aleny z misji dyplomatycznej. Czas się ciągnął, a na razie nikt nie został jeńcem, czyli nawiasem mówiąc nie miałam nic do roboty. Na czas nieobecności przywódczynie poleciły mi i Cassie monitorować teren, aby wiedzieć czy nieprzyjaciel przypadkiem nie nadciąga.
Służyła do tego długa wieża wybudowana za pomocą magii Belli... Jednak teraz nie była moja zmiana, więc mogłam się ponudzić, a nawet pospać, a do obowiązku byłam przyzywana tylko w razie ataku. Także postanowiłam sobie poleżeć w słońcu.
Usłyszałam dudnienie rogu wykonanego również przez Bellę, wsłuchałam się w sygnał, oznaczał zmianę. Wstałam powoli i poczłapałam do wierzy i zajęłam miejsce Cassie, która z nudy wyplatała sieci do maskowania, które idealnie sprawdziłyby się teraz podczas bitwy, postanowiłam kontynuować jej pracę.
Po kilku minutach (od czasu rozpoczęcia spotkania dyplomatycznego minęła godzina) zauważyłam ruch na miejscu spotkania. Wytężyłam wzrok i zauważyłam drużynę Nemezis atakującą naszą oraz Somf i Illuminated. Po chwili na wieży został otwarty portal i wyszły z niego nasze wadery.
-Będziemy musiały być ostrożniejsze- skomentowała Atena.- Ledwie uniknęłam pocisku od siostry.
-Uważam, że powinnyśmy zrewanżować im się pięknym za nadobne- uśmiechnęła się odrobinie złośliwie Bella.
-Biorę udział w następnym wypadzie- zastrzegła Alena.
No tak... A ja zostanę tutaj nudząc się i wyplatając sieci maskujące dla naszych drużyn... Zgarną całą dobrą zabawę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz